czwartek, 30 lipca 2009

"Odorikuruu"

Haruka pędziła na swoim srebrnym motorze z prędkością o jakiej każdy normalny człowiek bałby się nawet pomyśleć. Ale nie ona, nie osoba, która była samym wiatrem. Myślała tylko o tym, czy Usagi, którą tak ceniła jest w tej chwili bezpieczna. Miała przeczucie. Spojrzała przed siebie i zobaczyła w oddali inny motor. O dziwo nie zbliżała się do niego tak jak do innych pojazdów. Dawno nie widziała nikogo, kto jechałby równie szybko jak ona. Zobaczyła, że postać przed nią skręca z autostrady do dzielnicy Motoazabu. Podążyła jej śladem. Wiedziała, że tylko jedna osoba może jej dorównać w jeździe na motorze.

...

Niepewnie przekroczył próg klubu "Odorikuruu". Ostatni raz był tu dawno temu ze swoim kolegą z pracy, który przyprowadził go, aby przedstawić mu swoją nową wówczas dziewczynę Mitsuyo, która była absolwentką szkoły baletowej. Wtedy wydawało mu się to bardzo dziwne, że taka dziewczyna jak Mitsuyo, tańczyła w takim miejscu jak to. Jednak z czasem przyznał, że klub ten miał pewną aurę tajemniczości, a taniec spełniał w nim rolę magnesu. Sam do końca nie potrafił sobie wytłumaczyć co robi w takim miejscu jak to i na chwilę się zawahał. Jednak zatrzymał się i uznał, że chęć wypicia szybkiego drinka jest silniejsza. Powoli ruszył w stronę półokrągłego baru, kątem oka zauważył, że Mitsuyo szykuje się do swojego występu. Nastała cisza. Przygaszono światła, tak że nastał nastrojowy półmrok. Muzyka wypełniła całą salę. Mitsuyo kołysała się w jej rytm, a wszyscy wydawali się być tym zahipnotyzowani. Łączyła balet z tańcem nowoczesnym, co wyglądało zjawiskowo i tworzyło unikalne przedstawienie. Nagle muzyka ucichła i zmieniła się na bardziej agresywną, a na scenę weszła nowa tancerka. Poruszała się delikatnie, ale pewnie w rytm basów, pokazując niesamowitą sprawność swojego ciała. Drgnął. Zobaczył kontury ciała, które dobrze znał. Serce zabiło mu szybciej. Dziewczyna tańczyła na wysokich szpilkach z cylindrem na głowie, który rzuciła w publiczność ukazując włosy połyskujące głęboką czernią z odcieniami rudego i złota. Było w tym wszystkim coś mistycznego, co kazało mu wstrzymać oddech. Tancerka uniosła wysoko nogę, odrzuciła głowę do tyłu i powoli osunęła się na podłogę sceny. Przez chwilę wszystkie okrzyki ucichły, widać było przyspieszone bicie serca dziewczyny. Mamoru przeszedł dreszcz. Włączono światła, a tancerka zgrabnie podniosła się i ukłoniła, kiedy wyprostowała się otworzyła pomalowane powieki. Wszędzie poznałby te błękitne oczy, nie mógł się poruszyć. Tymczasem czarnowłosa piękność zeszła ze sceny w okrzykach publiczności, gdzie podszedł do niej mężczyzna, który objął ją w pasie.

...

Ciężko dyszała. Miała wrażenie, że świat się zatrzymał. Lubiła to uczucie. Ten moment. Wstała i ukłoniła się. Spojrzała na widownię i zeszła ze sceny.
- Tsuki!
- A to ty Yuji. Kangeikai!
Mężczyzna powoli objął ją w pasie i prowadził w stronę baru. Pozwoliła mu na to, uznała, że nie ma w jego dotyku nic natarczywego.
- Byłaś świetna jak zwykle! Wszyscy oszaleli, przyszli tu ze względu na ciebie…
- Dziękuję, pochlebiasz mi, ale Mitsuyo jest o wiele lepsza ode mnie, ja właściwie… - nie dokończyła, nie bardzo wiedziała co powiedzieć.
Doszli do baru.
- Co ci zamówić?
- To co zwykle - uśmiechnęła się na co czekał, po czym przesunął się bliżej barmana.
Tsuki ogarnęło dziwne uczucie. Miała wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Była do tego przyzwyczajona, zwłaszcza po występie, prawdę mówiąc czasem ciężko jej było odgonić się od adoratorów, ostatnio pomagał jej w tym Yuji. Jednak teraz czuła się mniej swobodnie. Odwróciła się i napotkała parę ciemnoniebieskich oczu. Przyjrzała się mężczyźnie, nie zaimponował jej, choć widziała, że wokół niego rośnie grupa adoratorek. Odwróciła wzrok, jednak coś kazało jej wrócić do tamtego mężczyzny. Patrzył na nią w taki sposób, że czuła się naga, obdarta z maski jaką przyjęła. Zapatrzyła się w jego spojrzeniu, miała wrażenie, że czegoś się od niej oczekuje.
- Wszystko w porządku? - zapytał Yuji podając jej wódkę z sokiem porzeczkowym i wanilią.
- Hmm…
Yuji podążył za jej spojrzeniem, poczuł ukłucie zazdrości.
- Czy on ci się narzuca? - zapytał bojowo, choć w postawie mężczyzny mógł wyczytać pewność siebie, która go onieśmielała.
- Nn..nie… nie jestem pewna… Ale nic z tych rzeczy Yuji, dziękuję.
- To może pójdziemy usiąść na następne piętro?
- Możemy - przytaknęła i upiła zawartość swojej szklanki.

...

Krótkowłosa dziewczyna stanęła przed klubem. Ruszyła w stronę czerwonego motoru, aby dokładniej mu się przyjrzeć.
- No tak - mruknęła, nie miała wątpliwości co do jego właściciela, była to limitowana wersja.
Pomyślała, że to dobra okazja do rozmowy i weszła do środka. Przez to wszystko zapomniała, że jednak jest rozpoznawalna i zorientowała się dopiero, gdy do jej uszu doszły szepty "To Haruka Tenoh!" Tłum wokół niej lekko się zacieśnił. Poczuła, że nie będzie łatwo, jednak udało jej się dojrzeć sylwetkę mężczyzny, którego wypatrywała, na szczęście był wysoki, co ułatwiło jej zadanie. Szła do niego widząc jego profil, co chwilę przepraszając fanów i mówiąc, że jest tu prywatnie. Zastanowiła ją mina Mamoru, stał i w ogóle się nie poruszał, patrząc w jeden punkt. Podążyła więc za jego wzrokiem. Zrozumiała i sama przystanęła. Teraz wpatrywała się w ten sam punkt, w dziewczynę, która ,nie miała wątpliwości, była jej księżniczką. Zdziwił ją jej wygląd. Włosy, które zawsze ją wyróżniały teraz były kruczoczarne, jakby z lekkim połyskiem dawnego złota i zdecydowanie krótsze. Strój był dość wyzywający i skąpy, choć gustowny, jednak nie pasujący do natury Usagi. Powoli przestała rozumieć całą sytuację. Zastanawiał ją fakt, że wcześniej nie wyczuwała jej obecności, teraz też nie mogła dojrzeć tej poświaty, która zawsze ją otaczała. Widząc, że Mamoru jest chwilowo sparaliżowany, postanowiła działać. Udała się w jego kierunku, lecz w tym samym momencie on podążył za czarnowłosą. Uznała, że najlepiej jak poobserwuje rozwój sytuacji z odpowiedniej odległości.

...

"Co ja robię? Dlaczego stoję? Tyle jej nie widziałem! Co ona tu robi? Czemu ona jest z tym mężczyzną?? Nie wyczuwam mocy..." Przez głowę Mamoru przepływały kolejne pytania. W końcu poczuł, że musi do niej podejść, być bliżej, spojrzeć w oczy, poszukać odpowiedzi. Jego pewność siebie wróciła, udał się w jej stronę. Pragnął już być przy niej, adrenalina podskoczyła w jego żyłach. Miał wrażenie, że nie będzie mógł się opanować i zacznie ją po prostu całować. W tym momencie ona odwróciła się w jego stronę i spojrzała niepewnie. To trochę go "zbiło". Podszedł jednak dość blisko i wyszeptał jej imię.

...

- Usa-ko…
Słysząc to nie mogła pozostać obojętna. Coś ciągnęło ją do tego mężczyzny. Kątem oka widziała jak Yuji gotuje się ze złości. Nie bardzo wiedziała co robić. Zawahała się. Miała wrażenie, że Yuji wywoła sprzeczkę, której chciała uniknąć. Nagle ujrzała jak jakaś blondynka łapie jej kolegę od tyłu i mówi coś powoli, ale stanowczo. Przestraszyło ją to. "Czy oni czegoś ode mnie chcą?" pomyślała.
- Usako, proszę, wyjaśnij mi co to wszystko znaczy…
Oprzytomniała, spojrzała jeszcze raz w oczy tego ciemnowłosego mężczyzny.
- Nazywam się Tsuki. Czy my się znamy? Czy ty mnie znasz? - zapytała niepewnie.
- Usagi! - mówiąc to nic nie rozumiał - Dlaczego… - urwał.
- Usagi? - chciała powiedzieć coś jeszcze, ale postanowiła być ostrożna, mimo wszystko nie chciała ufać pierwszej napotkanej osobie.
Widziała, że mężczyzna chce jej dotknąć, odsunęła się lekko.
- Ja nic z tego nie rozumiem, Usako.
Nagle usłyszała głos blondynki, która przed chwilą wyprowadziła gdzieś Yuji.
- Mamoru, nie tutaj, ludzie się patrzą, trzeba ją stąd zabrać.
Dziewczyna drgnęła, powoli traciła orientację i zaczęła się bać. Wszystko było takie, jakby działo się obok niej.
- Ja wezmę Usagi, jestem motorem, ty wróć taksówką, piłeś, twoim motorem zajmę się później. Spotkamy się u was w mieszkaniu. Daj klucze, będę tam szybciej. - Haruka mówiąc to złapała dziewczynę za rękę i pociągnęła w stronę wyjścia.
Tsuki pomyślała nie wiedzieć czemu, że nie ma sensu się opierać, właściwie to poczuła się słabo i jak tylko wyszli prawie upadła.
- Usagi, to ja Haruka. Zajmę się tobą.
Te słowa uspokoiły ją. Wsiadła na motor dziewczyny i odbyła najszybszą jazdę w swoim życiu, przynajmniej tak jej się wydawało.

...

Siedziały obie na białej kanapie w przestronnym mieszkaniu. Wszędzie pachniało różami. Spojrzała na taras i bez słowa udała się, aby zobaczyć widok jaki się z niego rozpościerał. Było jej zimno, ale chciała zostać sama. Z salonu dochodził do niej głos Haruki.
- Tak. Chyba tak. Niedługo będę, czekam na Mamoru, wtedy zostawię ich samych… Jak to widziałaś coś? Dobrze, porozmawiamy jak wrócę...
Tsuki nie wiedziała co o tym myśleć, czuła strach, ale i stabilizację, nie wiedziała, czy ci ludzie naprawdę ją znają, czy pomogą jej. Wszystko działo się za szybko.
- Mamoru jesteś… Właśnie dzwoniła Michiru, muszę wracać. Uważaj na nią…
- Dziękuję Haruko, doceniam to co zrobiłaś. Ja…
- Książe…
Tsuki usłyszała jak dziewczyna wychodzi. "Dlaczego nazwała go księciem?" Czuła się obco. Osoba, która przedstawiła się jako Haruka, miała wrażenie, że może jej ufać, ale teraz została z mężczyzną, którego nie znała.
- Wejdź do środka, bo się przeziębisz. Możesz wziąć kąpiel, zaraz przyniosę twoje ubrania.
Spojrzała na mężczyznę, który przeszedł w głąb tarasu i zniknął za drugimi drzwiami. Dopiero teraz rozejrzała się po mieszkaniu. Było przyjemne, aczkolwiek trochę nieuporządkowane. Jej uwagę przykuła otwarta szkatułka, która stała na komodzie. Podeszła do niej i przesunęła po niej ręką. Poczuła ciepło i pewne nowe uczucie.
- Proszę. Szlafrok i kapcie.
Wzięła to bez słowa i udała się do wskazanej łazienki. Wzięła szybki prysznic. Spojrzała w lustro i ze zdziwieniem stwierdziła, że przez farbę na włosach zaczyna przebijać coraz więcej złotych refleksów. Nabrała głęboko powietrza do płuc i wyszła. Mężczyzna siedział spokojnie w fotelu widocznie się nad czymś zastanawiając. Kiedy weszła uśmiechnął się mimowolnie. Nie wiedziała, że walczy ze sobą, aby jej namiętnie nie pocałować.
- Proszę, usiądź.
- Dziękuję,…
- To dziwne…, czy ty… Czy ty niczego nie pamiętasz?
- …nie.
- Jesteśmy małżeństwem.
Spojrzała na niego ze zdziwieniem. Nie miała obrączki na palcu.
- Zostawiłaś ją w domu, zanim zniknęłaś - uprzedził jej pytanie.
Więc była mężatką. Zaczerwieniła się.
- Kto nazwał cię Tsuki? - spytał nagle.
- Yuji.
Poczuł ukłucie. Opanował emocje.
- To dziwne, nawet gdy nie wiesz kim jesteś, przeznaczenie łączy cię z tym co nieuniknione.
Nie zrozumiała go. Wstał i usiadł obok niej.
- Usagi, jesteś wyjątkowa. Odchodziłem od zmysłów, kiedy cię nie było. Zniknęłaś bez śladu… Ja… Było mi ciężko. Cieszę się, że jesteś cała i zdrowa…, że jesteś ze mną - mówiąc to dotknął lekko jej twarzy.
Uniosła rzęsy i poczuła jak łzy napływają jej do oczu. Zapragnęła bliskości, której tak dawno nie czuła. Zrozumiał. Powoli objął ją i przysunął do siebie. Pogładził po karku i pocałował w czoło. Uderzył go jej zapach, o którym prawie zapomniał. Zaczął całować ją w szyję. Nie protestowała. Miała wrażenie, że to jedyna znajoma chwila w jej obecnym życiu. Zsunęła szlafrok i zaczęła rozpinać jego koszulę. Czuła się bezpiecznie. Oddała się mu całkowicie. Rozkosz jaką zaznała nie mogła porównać do niczego co przeżyła. On pragnął więcej i więcej, jakby bojąc się, że znowu ją utraci. Brali się po kawałku, aż w końcu padli zmęczeni na kanapę.

...

*odorikuruu - taniec w ekstazie

wtorek, 21 lipca 2009

"Munashii"

Od jej zniknięcia minęły 3 tygodnie. Czuł, że grunt łamie mu się pod nogami. Jeszcze niedawno byli tacy szczęśliwi, tyle planowali. Obiecał, że będzie ją chronić, że jej nie opuści. Tymczasem ona tak po prostu "rozpłynęła się" i mimo usilnych poszukiwań niczego się nie dowiedzieli. Na dodatek poza tym nie działo się nic niepokojącego. Mimo wcześniejszych przeczuć teraz wszystko ucichło, nic z tego nie rozumiał. Dlaczego wzięła kryształ? Dlaczego wyszła? Było zbyt wiele niewiadomych. Rozmyślając o tym wszystkim Mamoru Chiba siedział w fotelu w salonie patrząc w stronę tarasu na którym tak lubiła przebywać. Zacisnął pięść z obrączką, wstał i wyszedł z mieszkania zatrzaskując za sobą drzwi. Szedł równym krokiem korytarzem w stronę podziemnego garażu. Odpalił stojący tam i nieużywany od dłuższego czasu motor. Ryk silnika koił jego nerwy. Jeszcze raz pomyślał o tym gdzie mógłby ją znaleźć i ruszył z piskiem opon…

...

Otworzyła oczy. Po raz kolejny zastanawiała się gdzie jest. Właściwie to nie obchodziło jej już to. Wstała i nie spiesząc się ubrała. Weszła do małej łazienki z podłużnym lustrem, które optycznie powiększało pomieszczenie. Niechętnie spojrzała na swoje odbicie. Dotknęła płaską ręką powierzchni lustra i przejechała po niej powoli. "Czas na zmianę" pomyślała.
- Przepraszam, wstałaś już?
- Tak, zaraz przyjdę.

...

Padał ulewny deszcz. Ludzie biegali po ulicach Tokio szukając jakiegoś schronienia, a grupka dziewczyn siedząca w Crown bezmyślnie się im przyglądała.
- Byłam u Mamoru, ale go nie zastałam - powiedziała brunetka z przejęciem.
- Kończy mu się urlop - przypomniała Ami - to mu wcale nie ułatwi. Mówił mi, że na niczym nie może się skupić. Zastanawiam się, czy powinien w takim stanie wracać do pracy. To wielka odpowiedzialność… a jeżeli popełni błąd?
- Masz rację, ale decyzja należy przecież do niego. Minako, czy dowiedzieliście się czegoś z Artemisem?
- Niestety nie. Tak naprawdę, to kończą nam się pomysły.
- A ty Rei?
- Rozmawiałam już o tym z Mamoru… Kompletnie nic! Żadnych znaków, śladów. Nie potrafię tego wyjaśnić!
- Minęło tyle czasu, a my jesteśmy bezsilne! - wybuchła Minako - Jestem przywódczynią, a nie jestem w stanie jej odnaleźć! Jesteśmy w punkcie z którego nie potrafimy wyjść. Jak mamy ją ochraniać, jeżeli nie potrafimy wyjaśnić tego co się dzieje?!
- Minako, weź się w garść! - Mako spoważniała.
- Ale ona ma trochę racji…
- Ami?
- Nie przewidziałyśmy tego. Nie umiemy nawet określić, czy to nasz nowy nieprzyjaciel, czy też tak naprawdę coś bardziej przyziemnego…
- Ami ma rację. A jeżeli idziemy nie w tym kierunku? - Rei spojrzała się po twarzach swoich przyjaciółek szukając odpowiedzi.
- Ale przecież wykluczyliśmy od razu na początku szpitale, przeglądałyśmy gazety. Nadal to robimy i nic… - stwierdziła Mako.
- Jesteśmy beznadziejne… - podsumowała blondynka - Skontaktuję się z Haruką i Michiru…
- Ale to ostateczność… - powoli powiedziała Ami.
- A uważasz, że to nie jest sytuacja krytyczna?! - Minako naprawdę traciła równowagę.
- Przepraszam. Podjęłam już decyzję - wstała i udała się do wyjścia dokąd odprowadziły ją trzy pary zmartwionych oczu.

...

Odwiedzał miejsca w których dawniej bywali razem. Przejechał przez całe Minato-ku ożywiając tym samym swoje wspomnienia. Byli tacy młodzi kiedy się poznali, a zwłaszcza ona… była jeszcze dzieckiem. Beztroska i radosna, to jego pierwsze odczucia na temat jej osoby. Później poczuł jaka jest wyjątkowa, powoli intrygowała go jej ukryta natura. Zawsze czuł dreszcz przechodzący przez jego ciało, gdy spotykał ją na swojej drodze. Pragnął wiedzieć o niej coraz więcej, więc sam odkrył przed nią swoje drugie ja. Tajemnica ich tożsamości zbliżyła ich do siebie. Zakochał się w niej i od tamtej pory to uczucie towarzyszyło mu już zawsze. Stał teraz nad brzegiem zatoki i wpatrywał się w światła po drugiej stronie, światła prefektury Chiba, gdzie znajdował się ich obecny dom. Pomyślał, że nie ma ochoty teraz tam wracać. Poczuł jak zimny wiatr targa jego włosami. Zapadał zmrok. Zmrużył lekko oczy i wsiadł na motor.
- Muszę się napić… - to jedyne co przyszło mu na myśl.

...

- Rozumiem… Tak. Bądź spokojna. Nie, odezwiemy się pierwsze...
Kiedy odłożyła słuchawkę podeszła do niej Haruka, która całej rozmowie przysłuchiwała się w milczeniu.
- Dlaczego nic nie poczułyśmy?! - nie mogła opanować emocji, choć bardzo się starała.
- Pamiętaj, że my mamy inne powierzone zadanie, tylko w wyjątkowych… - nie zdążyła jednak dokończyć.
- Inne… Dobrze znam swoją misję. Ale jeżeli obawy Minako są słuszne, to my też zawiodłyśmy…
- Tak, to prawda. Setsuna się nie odzywała. Czas spróbować się z nią skontaktować.
- I tak nam nie pomoże, dobrze wiesz…
- Dobrze wiem, że jest naszą towarzyszką, a nie tylko strażniczką czasu. Jeżeli było jakieś załamanie w czasie lub przestrzeni, to na pewno też szuka odpowiedzi.
- To prawda… Tymczasem pojadę się rozejrzeć.
- Nie możesz tak bezczynnie siedzieć, prawda? - Michiru lekko przechyliła głowę i delikatnie się uśmiechnęła.
Haruka podeszła do niej i dotknęła jej smukłej dłoni.
- Niedługo wrócę, obiecuję.
- Idź.
Po wyjściu Haruki Michiru otworzyła szufladę swojej toaletki. Dotknęła palcami przedmiotu, jej osobistego talizmanu. Przyjrzała się dokładnie powierzchni lustra. Podeszła do jednego z wielkich okien apartamentu i spojrzała na rozświetlone Tokio. "Księżniczko…" pomyślała, po czym widok jaki ujrzała w lustrze bardzo ją zaskoczył.

...

*munashii - pustka