czwartek, 6 sierpnia 2009

"Kaishou"

Obudził się jeszcze przed świtem. Ostrożnie podniósł się i spojrzał na swoją ukochaną. Leżała obok skulona sprawiając wrażenie zagubionej. Pomyślał, że zrobi wszystko, aby jej pomóc. Przyglądał się teraz jej ciału. Stwierdził z niezadowoleniem, że straciła na wadze, a smolisty kolor włosów jeszcze to podkreślał. Były krótsze, przeczesał je palcami, sięgały zaledwie do ramion. Zastanawiało go gdzie podziała się jej poświata i więź która ich łączyła. Nie wyczuł jej obecności w klubie, przynajmniej nie od razu. Wiedział, że musi to wyjaśnić, otrzymać parę odpowiedzi. Dotknął naszyjnika zawieszonego na jej szyi, gdzie spoczywał Srebrny Kryształ. Przynajmniej on był cały czas przy niej.

...

Poczuła dotyk na dekolcie. Gwałtownie się odwróciła. Napotkała oczy, których głębi nie potrafiła sprecyzować, miała wrażenie, że nie jedno widziały i nie jedną tajemnicę skrywają. Przejechała ręką w poszukiwaniu wisiorka, kiedy napotkała jego znajomy kształt uspokoiła się. Była to w końcu jedyna rzecz, którą miała od tamtych wydarzeń.
- Usako, kochanie nie musisz się mnie obawiać… - powiedział miękko.
- Tsuki… Proszę, na razie nazywaj mnie Tsuki - szepnęła przypominając sobie wydarzenia ostatniego wieczora.
Zaczerwieniła się. Nasunęła na siebie narzutę, która jeszcze przed chwilą okrywała tylko jej nogi. Przyjrzała się teraz spokojnie mężczyźnie, który wczoraj oświadczył, że jest jej mężem. Miał zdecydowane rysy twarzy, bardzo regularne, na przemian widziała w nich surowość i łagodność. Gęste włosy ciemnego koloru podkreślały barwę oczu. Ciało gładkie, wręcz idealne, szerokie barki, lekko umięśniony tors i piękne dłonie, które teraz gładziły jej plecy. Nie mogła uwierzyć, że nie pamięta tego mężczyzny. Choć do jej głowy dochodziły pewne odczucia, to nie mogła zobaczyć żadnego wyraźnego obrazu z przeszłości. Posmutniała. Miała wrażenie, że on naprawdę ją kocha, a ona nie potrafiła odwzajemnić tego uczucia. Prócz zauroczenia i bezpieczeństwa nie czuła zupełnie nic. Spuściła głowę, nie bardzo wiedziała co robić. Ujął jej brodę i podniósł do góry jednocześnie całując. Odpowiedziała mu tym samym, co zdziwiło nawet ją.
- Ile ja mam lat? - zapytała po chwili.
- 23.
- I już jestem mężatką?
Mamoru zrobił krótką pauzę.
- Pobraliśmy się 3 miesiące temu, ale planowaliśmy to znacznie wcześniej. My… po prostu wcześniej nie było to możliwe.
- Długo się znamy?
- Wieczność…
Uśmiechnęła się.
- Odpowiadasz zdawkowo, a ja chcę wiedzieć.
- Miałaś 14 lat jak się poznaliśmy.
- Cooo… ??
- Wtedy ci to nie przeszkadzało - rozbawił się - Ale przy pierwszym spotkaniu nie polubiliśmy się za bardzo.
- Naprawdę?
- Naprawdę. Byłaś dziecinna, taki wiek, ale już wtedy byłaś wyjątkowa i wrażliwa… Fascynowałaś mnie. Aż w końcu uratowałaś… - urwał.
- Tak? Uratowałam? Naprawdę? Dokończ.
- Wydaje mi się, że to za dużo jak na pierwszy raz… Może opowiesz mi trochę o ostatnich wydarzeniach? U..Tsuki…, to bardzo ważne. Musimy wiedzieć co się wydarzyło.
- My?
- To znaczy ja i dziewczyny…
- Jakie dziewczyny? - zapytała marszcząc czoło.
- Twoje przyjaciółki.
- Ach… mam przyjaciółki… - powiedziała cicho, lekko się przy tym uśmiechając.
- Już świta. Wstanę i zrobię śniadanie. - podniósł się odsłaniając całe ciało - Nastaw kąpiel. Ja przepraszam, wiem, że to wszystko dzieje się dla ciebie za szybko. Nie chcę, abyś czuła się skrępowana... - mówiąc to ściszył głos.
Zastanawiała się dlaczego tak łatwo czerwieni się w jego obecności. Uznała, że bardzo dobrze ją zna i odgaduje jej uczucia.

...

- Jaka jest pierwsza rzecz którą pamiętasz?
- …
- Nie chcesz jeszcze o tym rozmawiać?
- Nie, to nie to. Po prostu zastanawiam się co odpowiedzieć… Pierwsze co mi się nasuwa, to to, że miałam wrażenie, że to wszystko sen, że nie dzieje się naprawdę. Najpierw obudziłam się w jakimś miejscu i zemdlałam, a później ocucił mnie Yuji i byłam bardzo przestraszona i…
Mamoru wzdrygnął się na imię "Yuji". Ten typ wyleciał mu z głowy. Nerwowo popił kawę, zapominając przy tym, że zaparzył ją dopiero przed dwoma minutami. Syknął. Teraz zastanawiał się jakie relacje ich łączyły. Nie zniósłby innego mężczyzny.
- Yuji - powtórzyła - ja… ja zupełnie zapomniałam! On na pewno się teraz bardzo martwi. Ja muszę mu wyjaśnić, porozmawiać… - spojrzała się szukając jego wzroku.
Brunet uważnie się jej przyjrzał. Pomyślał, że to dobra okazja, aby przyjrzeć się temu Yuji, a także zaznaczyć, że to on jest jej mężczyzną.
- Możemy więc do niego pojechać.
- Naprawdę? - ucieszyła się.
- Tak. Wypij kawę, a ja odpalę samochód. Napisz adres na kartce. Spotkamy się na dole przed wejściem - chciał mieć to jak najszybciej za sobą, poza tym uznał, że Yuji może wiedzieć nawet więcej niż Usagi.

...

Wsiadła do czerwonego samochodu, który podjechał pod budynek w którym mieścił się ich apartament. Zastanawiała się gdzie właściwie jest. Nie potrafiła się odnaleźć w tej wielkiej przestrzeni miasta.
- Co to za miejsce?
Spojrzał się na nią jakby nie rozumiejąc pytania, docisnął gaz i po chwili odpowiedział:
- Prefektura Chiba. Sama wybrałaś to miejsce. Właściwie oboje mamy blisko do pracy. Na szczęście stać nas na ten apartament.
- Nie wiem jeszcze tylu rzeczy…
- Nie martw się. Będzie coraz lepiej. Pomogę ci. - mówiąc to położył jej swoją dłoń na jej.
Skinęła głową. Wierzyła mu.
- Mamoru…?
Ogarnęło go miłe uczucie. Przez chwilę myślał nawet, że zapomniała jego imienia.
- Tak?
- Haruka, kim ona jest? Dlaczego zwróciła się do ciebie "Książe"? Powiedziała to tak miękko i… sama nie wiem, trochę z dystansem.
Nie spodziewał się tego pytania, nie wiedział, że ich słyszała. Zwolnił nogę z gazu i zjechał na drugi pas zatrzymując się na poboczu. Siedział chwilę bez ruchu jakby ważąc słowa, które miał za chwilę wypowiedzieć. Przekręciła głowę na bok coraz bardziej ciekawa odpowiedzi.
- Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym ci wszystko powiedzieć - zaczął patrząc się ciągle przed siebie - Widzisz, to nie jest takie proste, nigdy nie było… Haruka jest naszym przyjacielem. Ochrania cię. - odwrócił się w jej stronę - Tsuki… Dopóki nie przypomnisz sobie kim jesteś, nie mogę ci nic powiedzieć, rozumiesz?
Nie rozumiała. Właściwie to poczuła się urażona słysząc w jego głosie ton nie znoszący sprzeciwu. Pomyślała, że w końcu nie zna tego mężczyzny, więc dlaczego mu ufa? Co to ma wszystko znaczyć? Zagotowała się w środku. Poczuła w sobie bunt jak małe dziecko, któremu odmówiono właśnie kupienia loda. Zauważył to. W końcu znał ją, nadal była jego Usagi.
- Posłuchaj Tsuki. Obiecuję ci, że jak wyjaśnimy co zaszło po tym jak opuściłaś nasze mieszkanie i zniknęłaś… jak wyjaśnimy to wszystko, to ja postaram się to wszystko wytłumaczyć. Pamiętaj jednak, że chcę dla ciebie jak najlepiej i uważam, że na razie…
- Jedźmy już - przerwała dość stanowczo, nie chcąc słuchać tłumaczeń.
Mamoru chciał jej dotknąć. Wiedział jednak, że tylko pogorszy tym sytuację. Pozostało mu tylko przekręcić kluczyk w stacyjce i ruszyć pod wskazany adres.

...

- To tu - wskazała na domek, który znajdował się w dzielnicy Ebisu.
Przyjrzał się zabudowaniu. Niczym się nie wyróżniał. Był niewielki pokryty niebieskim dachem. Przed wejściem stała zaparkowana srebrna Toyota Auris, co najprawdopodobniej oznaczało, że zastaną właściciela w jego mieszkaniu. Usagi powoli otworzyła drzwi i wysiadła z samochodu. Mamoru nie zastanawiając się uczynił to samo i ruszył za nią. Stanął z boku patrząc jak dziewczyna puka do drzwi.
- Idę! - dobiegł ich męski głos ze środka.
Po chwili stanął w nich mężczyzna średniego wzrostu o atletycznej budowie. Miał włosy ciemnego blondu i łagodne piwne oczy.
- Tsuki! Tak się martwiłem! Gdzie się podziewałaś? Wtedy w klubie…
Przerwał, bo ujrzał innego mężczyznę, który wyłonił się zza pleców czarnowłosej.
- Yuji - powiedziała miękko widząc wyraz jego twarzy - Przyjechałam porozmawiać. Jak widzisz nic mi nie jest i…
- Ale ten mężczyzna… - spojrzał nieufnie na bruneta.
- … jest jej mężem - dokończył znacząco Mamoru.
- Mężem?! - Yuji nie krył zdziwienia i zmieszania, tego się nie spodziewał, Tsuki była mu bardzo droga - Jesteś pewna? Można mu ufać? Przecież…
- Posłuchaj… - rozpoczął ostro Mamoru.
Ona zaś poczuła, że musi się wtrącić. Odwróciła się do męża i położyła mu lekko rękę na torsie.
- Mamoru, proszę daj mi 15 minut.
Nie mogła widzieć małej satysfakcji w oczach Yuji. Mamoru jednak nie zważając na to ujął jej dłoń i pocałował. Ufał żonie.
- 15 minut. Poczekam w samochodzie. Potem sam z tobą porozmawiam - ostatnie zdanie skierował do blondyna po czym udał się w drugą stronę.
- Wejdź Tsuki.
- Dziękuję.
Gdy zamknęły się drzwi blondyn zbliżył się do dziewczyny i przytulił ją.
- Tsuki, myślałem, że coś ci się stało. Szukałem cię.
Poczuła lekkie zażenowanie, lekko odsunęła mężczyznę od siebie.
- Jak widzisz nic mi nie jest - uśmiechnęła się nieznacznie.
- Ale dlaczego on mówi, że jest twoim mężem?
- Bo to prawda.
- Ale…
- Dobrze wiesz, że brak obrączki jeszcze o niczym nie świadczy. Nigdy nie twierdziłam, że jestem sama. Wiedziałeś, że nic o sobie nie wiem. Nigdy nie mówiłam, że z tobą zostanę - dodała cicho.
- Wiem… Rozumiem. Ale czy ufasz mu? Skąd wiesz, że mówi prawdę? - ostatnie pytanie prawie wykrzyczał.
- Po prostu wiem. Mimo tego, że nic nie pamiętam, czuję, że on mnie zna, że… - przez głowę przeleciały jej sceny z minionej nocy - ...kocha.
- Ja też cię kocham…
Tego się obawiała.
- Yuji, ja… ja nie odwzajemniam twoich uczuć.
- Wiem. Musiałem ci to powiedzieć. Chyba miałem cichą nadzieję, że nikt na ciebie nie czeka. Byłem głupi myśląc tak.
- Chciałam ci podziękować za opiekę - nic innego nie przychodziło jej teraz do głowy - za to, że mi pomogłeś. Dziękuję.
- Przestań. Wniosłaś tyle do mojego życia, to ja powinienem ci dziękować.
Usłyszeli lekkie pukanie do drzwi.
- To pewnie Mamoru - powiedziała z lekką ulgą i otworzyła drzwi - Wejdź. Teraz możecie się normalnie poznać. Mamoru, to Yuji. Yuji - Mamoru.
Podali sobie dłonie. Przez ciało blondyna przeszło dziwne ciepło.
- Wejdźcie dalej, proszę. Zaparzę herbaty, a wy przejdźcie do salonu.
- To ja zaparzę, a wy porozmawiajcie, zaraz przyjdę - nie czekając na odpowiedź zostawiła ich samych.
- Tędy - blondyn wskazał mu drogę - O czym chciałeś ze mną porozmawiać?
- O Usagi-chan.
Yuji domyślił się o kim mowa. Przyjrzał się uważniej brunetowi i stwierdził, że nie ma z nim żadnych szans, jeżeli chodzi o uczucia jego Tsuki. Było coś w postawie tego mężczyzny, co sprawiało, że czuł respekt. Pomyślał, że może to imponować kobietom.
- A więc o Tsuki… Co chcesz wiedzieć?
- Muszę dokładnie wiedzieć, kiedy i w jakim stanie ją znalazłeś.
- Więc dobrze. Było wczesne po południe, jakieś 3 miesiące temu. Przechadzałem się przystanią. Akurat miałem coś do załatwienia w tamtym okręgu. O dziwo tego dnia było mało ludzi. Ujrzałem dziwny blask i skierowałem się w tamtą stronę. I tam ją znalazłem. Leżała w samej piżamie z raną na głowie, w ręku ściskała ten naszyjnik, który zawsze ma na sobie. Wyglądała tak niewinnie i bezbronnie… - urwał na chwilę, ale gdy Mamoru się nie odzywał, kontynuował dalej - Zbadałem jej puls, był miarowy. Nie miała innych obrażeń. Nie miałem jak wezwać pomocy, więc zabrałem ją do domu. Wiem, że powinienem postąpić inaczej, sam nie wiem, czemu dokonałem akurat takiego wyboru, może dlatego, że studiuję medycynę i miałem wrażenie, że mogę jej pomóc. - pomyślał, że nie wie czemu się tłumaczy.
- Studiujesz medycynę?
Zaskoczyło go to pytanie.
- Tak.
- Następnym razem jednak udaj się do szpitala, nie wszystko jest takie, na jakie wygląda.
- Ja… ja chciałem udać się z nią do szpitala, ale ona mówiła coś jak była nieprzytomna, czasem krzyczała, a gdy się obudziła była przestraszona i nie chciała nigdzie iść, nikogo odnaleźć.
- Była w szoku. To normalne. Ale w tym momencie to jest nieistotne. Musisz powiedzieć mi co to był za blask. Czy coś dziwnego wydarzyło się w tym momencie i czy kryształ… - zawahał się na chwilę - czy było w tym krysztale coś dziwnego?
Dziwiły go te pytania. Tak naprawdę, to myślał, że bardziej będzie zainteresowany jej stanem zdrowia, niż takimi rzeczami.
- Poza blaskiem nic dziwnego nie zauważyłem, a kryształ wyglądał całkiem zwyczajnie.
W tym momencie do pokoju weszła ona. Przyniosła herbatę i usiadła obok Mamoru. Ucieszył go ten fakt.
- Gdzie miała tą ranę? - powiedział kierując wzrok z ukochanej na Yuji.
- Przy prawej skroni, trochę wyżej.
Mamoru lekko odgarnął jej włosy. Zauważył małą bliznę, którą wcześniej przeoczył. Zdziwiło go to. Jego ukochana mimo licznych walk nie miała na sobie ich śladów, Srebrny Kryształ chronił ją i jej ciało. Zamyślił się. Tłumaczyło by to trochę, dlaczego nie czuł w klubie jej mocy. Srebrny Kryształ wszedł w stan uśpienia. Stracił związek z jej ciałem. Pytanie tylko dlaczego i na jak długo?
- Przepraszam Yuji - zwrócił się do mężczyzny - na nas już czas.
Dziewczyna nie kryła rozczarowania.
- Nie patrz tak na mnie - powiedział do żony - Jutro kończy mi się urlop. A musimy jeszcze załatwić parę spraw.
Skinęła głową.
Pożegnali się i ruszyli autem z powrotem w stronę zatoki.
Yuji odprowadził ich wzrokiem. Ze smutkiem stwierdził, że ma wrażenie, że już więcej nie zobaczy swojej Tsuki.

...

Postanowił nie wracać jeszcze do domu. Skierował się w stronę przystani, gdzie czasem spotykali się będąc jeszcze parą. Chciał z nią porozmawiać. Zastanawiał się co się stanie, gdy wróg zaatakuje. Ich najsilniejsza wojowniczka, w ogóle nie zdawała sobie sprawy z własnej potęgi, a moc pozostałych ośmiu mogła nie wystarczyć.
- Dlaczego jedziemy nad zatokę?
- To tu spotykaliśmy się czasem, kiedy chodziłaś jeszcze do liceum.
Spojrzała na wodę i otoczenie. Znowu nic nie czuła, żadnych wspomnień.
Zaparkowali. Wysiadł, otworzył jej drzwi i złapał za rękę.
- Chodź przejdziemy się trochę...

...

*kaishou - rozmowy