piątek, 29 maja 2009

"Hiyokunotori"

Obudziła się, a stary zegar wybijał 4 rano. Drzwi tarasu były tak samo uchylone jak wcześniej, jednak coś się zmieniło. Na wielkim łóżku z baldachimem, obok niej, leżał spokojnie śpiący mężczyzna. Popatrzyła na niego czule i przykryła lekką kołdrą. Spojrzała w stronę tarasu skąd dochodził blask jej gwiazdy, ukochanego Księżyca. Wstała i cicho stąpając po miękkim dywanie wyszła na taras. Była naga. Nie przejmowała się tym wcale. Podeszła do barierki i spojrzała na rozciągający się Pacyfik. Wzięła głęboki wdech. Upewniła się tym samym w przekonaniu, że dobrze wybrali razem mieszkanie, tu w prefekturze Chiba… "Chiba… Usagi Tsukino Chiba" powiedziała powoli w myślach. Tak, tego też była pewna, po tylu przeszkodach, przeciwnościach losu w końcu mogli być razem. Uśmiechnęła się, wspominając te dopiero co minione chwile, kiedy tak spragnieni siebie wpadli do mieszkania. Potargał jej włosy, które Minako tak skrupulatnie układała, a które teraz w wielkim nieładzie oplatały jej ciało. "Tak, to był jednak dobry pomysł, aby przed ślubem rozstać się na miesiąc." To on wyszedł z tą propozycją. Na początku zaniepokoiła się tym, myśląc, że ma obawy dotyczące jego uczuć do niej, ale teraz nie było to już istotne… Teraz była jego żoną i nic, i nikt nie mógł tego zmienić.

...

Mamoru powoli otworzył oczy. Do sypialni wpadało jasne światło Księżyca, a postać stojąca na tarasie lśniła jego srebrno-złotym blaskiem. Postanowił chwilkę tak poleżeć napawając się tym cudownym widokiem, tym bardziej, że ku jego zadowoleniu postać ta była naga. Zdał sobie sprawę, że jego wszelkie obawy, które miewał wcześniej, ulotniły się wraz z dniem dzisiejszym, w którym to Usagi powiedziała "Tak". Teraz myślał, że był głupi sądząc, że jednak coś ją łączyło z Seiyą. Zaryzykował rozstając się na ten miesiąc przed ślubem, chciał mieć pewność. Ale nie tylko on (Seiya) był dla niego zagadką. Sam wiele razy zastanawiał się jak tak naprawdę ma wyglądać ich przyszłość. Nigdy nie wątpił w ich miłość, nigdy…, a jednak wiedział, że jego Usagi dorasta i bał się, że to wszystko okaże się jej zauroczeniem i dziewczęcą fascynacją legendą, która miała miejsce przed wiekami. Teraz jednak stała na tarasie pewna siebie i swoich decyzji, dojrzała, nie całkiem inna, bo nadal miewała swoje urocze momenty dziecinności i kapryśności, ale to tylko, w jego mniemaniu, dodawało jej blasku. Blasku, którego tak potrzebował. Po raz pierwszy nie bał się przyszłości.

...

Przeszła przez taras do salonu, a stamtąd do kuchni. Pomyślała, że zrobi mu przyjemność pierwszym wspólnym śniadaniem. Upięła w nieładzie włosy i zaczęła zaparzać kawę. Uwielbiała jej zapach. Zaglądnęła do stojącego obok koszyka. No tak, kochane dziewczyny, pomyślały o wszystkim, nawet o tym, aby jej pierwsze śniadanie nie okazało się kompletną katastrofą. Mako przygotowała mnóstwo smakołyków, aż ją kusiło aby spróbować ich wszystkich na raz. Opanowała się jednak biorąc głęboki wdech.

...

Patrzył jak postać jego ukochanej powoli znika z tarasu kierując się w stronę salonu. Dopiero teraz zauważył, że noc walczy z nadchodzącym porankiem. Okrył się prześcieradłem i wyszedł na taras. "Piękny widok" to była jego pierwsza, prosta myśl. Czuł ciepło na swoich dłoniach, ciepło które mówiło mu o związku z tą błękitną planetą. Usłyszał ciche krzątanie w kuchni, zapragnął ją zobaczyć. Niezauważalnie przyglądał się jej z salonu. Obserwował jak delikatnie związuje włosy odsłaniając kark i powoli układa jedzenie na tacy. Nie wiedział czy podejść i mocno ją przytulić, czy jeszcze trochę cieszyć się tym widokiem. Doszło go jednak niespodziewanie mocne burczenie z brzucha Usagi, nie wytrzymał i głośno się roześmiał.

...

Usagi odwróciła się i zobaczyła podchodzącego i rozbawionego sytuacją męża.
- Starałam się - powiedziała.
- Kocham Cię - szepnął
- Naprawdę? - spytała trochę przekornie.
- Naprawdę. - powiedział mocno mimo tego, że tego nie oczekiwała.
Objął ją delikatnie i pocałował w czoło.
- A teraz lepiej coś zjedzmy - uśmiechnął się i spojrzał na śniadanie.
- Tak - potwierdziła i przez chwilę chełpiła się wzrokiem Mamoru, który najwyraźniej myślał, że oto ona przygotowała tak wspaniałą ucztę. "No tak, nie zaszkodzi jak go nie wyprowadzę z błędu" pomyślała i szatańsko się uśmiechnęła.

...

*hiyokunotori - szczęśliwie poślubiona para

czwartek, 21 maja 2009

"Tachiagari"

Przez uchylone drzwi tarasu wiał lekki, chłodny wiatr. Zasłony wirowały w jego takt, a blond dziewczyna przyglądała się temu zjawisku z wielkim spokojem. W mieszkaniu Usagi dało się wyczuć woń wanilii i róż, które tak uwielbiała. Pokój w którym siedziała był jasny i przestronny, urządzony w klasycznej bieli, delikatny jak jego właścicielka. Usłyszała lekkie pukanie do drzwi. Uśmiechnęła się mimowolnie pod nosem i wstała aby je otworzyć. Wiedziała kto to, właściwie czekała na ten moment.
- Usagi! A Ty jeszcze nie gotowa?!?!
- Przepraszam Minako - powiedziała skruszona - zamyśliłam się - po czym uśmiechnęła się.
Minako stała przez chwilę osłupiała. "Zamyśliła?"
- Dziewczyny! - krzyknęła na korytarz - Szybciej! Nie gramolcie się tak! ONA jest jeszcze nie gotowa!!!
- CO?!?! - dało się słyszeć zdziwione głosy.
Usagi spojrzała na stary zegar, który wskazywał 15:30. "Ojej" pomyślała, po czym spanikowanym głosem zdołała wykrztusić:
- Mmminako!
- Chyba do niej dotarło! - powiedziała zdyszana Rei po czym wszystkie cztery wybuchły śmiechem.

...

Dziewczyny krzątały się przy Usagi, która nadal nie mogła uwierzyć, że to już dzisiaj. Mako z namaszczeniem zaparzała kawę, a Minako delikatnie rozczesywała złote włosy przyjaciółki. Usagi natomiast po kąpieli ponownie uległa zamyśleniu. Była szczęśliwa. Długo czekali z Mamoru na odpowiedni moment. Nie chcieli niczego robić zbyt pochopnie, musieli wyjaśnić sobie parę spraw. Dlatego najpierw zamieszkała sama. Wiedziała, że przyjaciółki dziwią się temu rozwiązaniu, choć nigdy nie zadawały pytań, bo ceniły ich prywatność. Była im za to wdzięczna.
- Usa-gi! Usaaaa-GI!
Wyrwała się z zamyśleń. Spojrzała w górę i ujrzała nad sobą wściekłą twarz Rei.
- Dziękuję - powiedziała po chwili złotowłosa, przez co twarz Rei zmieniła na chwilę swój wyraz… ale tylko na chwilę.
- Nie no, ona majaczy! Usagi! Czy ty słyszysz co ja do ciebie mówię?! SUKIENKA! Gdzie jest sukienka?!?!
- ……….. Aaa… Rei… Ja, ja… całkiem zapomniałam!
- Bo zwariuję!! - krzyknęła kapłanka - Już gorzej być nie mogło… Ami….. Ami? - pytająco rozglądnęła się po pokoju.
- Poszła po suknię - oświadczyła Mako wnosząc do pokoju świeżo zaparzoną kawę.
- Przynajmniej ona jedna… - Rei resztę wymruczała pod nosem tak, aby nikt jej nie usłyszał.
Usagi uśmiechnęła się. Całość bawiła ją ogromnie. Doceniała pomoc przyjaciółek, wiedziała, że bez nich pewnie nawet nie wyszłaby dziś z tego pomieszczenia, ale nadal bawiło ją to, że są bardziej przejęte od niej.
- Usagi-chan... - była to Minako w której głosie słychać było lekką urazę na taką postawę.
- Oj Minako-chan, nie wściekaj się proszę, od teraz będę się starać, dobrze?
Rysy Miny złagodniały, skinęła głową.
- Jeżeli nie będziesz współpracować, to na pewno się spóźnimy! - odezwała się Rei - Przecież same nie wciśniemy cię w tą suknię! Musisz chociaż stanąć i podnieść ręce do góry… - kąśliwie dodała, na co Mako zaśmiała się głośno, bowiem łatwo było jej sobie wyobrazić Rei wciskającą suknię na biedną Usagi.
Wszystko to przerwała zdyszana Ami, która właśnie wbiegła do mieszkania z wyczekiwaną suknią.

...

- Wyglądasz pięknie Usagi!
Blondynka przyglądała się własnemu odbiciu w wielkim lustrze z bogato zdobioną ramą. Jej włosy lekko spływały gdzieniegdzie na ciało, a reszta upięta była w koki. Suknia, którą ponad miesiąc temu wybrała była biała jak śnieg, skromna i zarazem fantazyjna… Głęboki dekolt odsłaniał bladą skórę dziewczyny, plecy były do połowy odkryte, na szyi wiązanie w kokardkę. Nogi z przodu były odsłonięte trochę przed kolano, a tył zasłonięty niezliczoną ilością delikatnych falban. Całość była misternie wykończona koronkami. Na nadgarstku połyskiwała złota, gruba bransoleta, która była idealnym wykończeniem całości.
"Już czas" - pomyślała i wsunęła na stopy niczym nie wyróżniające się białe pantofelki.
- Już czas - tym razem powiedziała głośno.
- Tak Usagi-chan - powiedziały niemal jednocześnie szczęśliwe przyjaciółki.

...

- Mamo-chan!
Przeszył go prąd. Niezauważalnie drgnął i odwrócił się.
- Usako… - w jego głosie wyczuwała wszystko czego pragnęła - troskę, zachwyt, pragnienie, a przede wszystkim miłość. Zarumieniła się.
- Mamo-chan… - wyszeptała, a po jej porcelanowej twarzy spłynęła łza.

...

*tachiagari - początek

Początek

Długo nie mogłam się zdecydować na krok opublikowania moich zapisków. Ten dzień jednak nastąpił - dzień w którym chciałabym podzielić się z Wami moją historią. Mam nadzieję, że wspomożecie mnie w jej tworzeniu każdą uwagą, jaka tylko przyjdzie Wam na myśl. Zapraszam do dalszych losów bohaterów stworzonych przez Naoko Takeuchi...