Przez uchylone drzwi tarasu wiał lekki, chłodny wiatr. Zasłony wirowały w jego takt, a blond dziewczyna przyglądała się temu zjawisku z wielkim spokojem. W mieszkaniu Usagi dało się wyczuć woń wanilii i róż, które tak uwielbiała. Pokój w którym siedziała był jasny i przestronny, urządzony w klasycznej bieli, delikatny jak jego właścicielka. Usłyszała lekkie pukanie do drzwi. Uśmiechnęła się mimowolnie pod nosem i wstała aby je otworzyć. Wiedziała kto to, właściwie czekała na ten moment.
- Usagi! A Ty jeszcze nie gotowa?!?!
- Przepraszam Minako - powiedziała skruszona - zamyśliłam się - po czym uśmiechnęła się.
Minako stała przez chwilę osłupiała. "Zamyśliła?"
- Dziewczyny! - krzyknęła na korytarz - Szybciej! Nie gramolcie się tak! ONA jest jeszcze nie gotowa!!!
- CO?!?! - dało się słyszeć zdziwione głosy.
Usagi spojrzała na stary zegar, który wskazywał 15:30. "Ojej" pomyślała, po czym spanikowanym głosem zdołała wykrztusić:
- Mmminako!
- Chyba do niej dotarło! - powiedziała zdyszana Rei po czym wszystkie cztery wybuchły śmiechem.
...
Dziewczyny krzątały się przy Usagi, która nadal nie mogła uwierzyć, że to już dzisiaj. Mako z namaszczeniem zaparzała kawę, a Minako delikatnie rozczesywała złote włosy przyjaciółki. Usagi natomiast po kąpieli ponownie uległa zamyśleniu. Była szczęśliwa. Długo czekali z Mamoru na odpowiedni moment. Nie chcieli niczego robić zbyt pochopnie, musieli wyjaśnić sobie parę spraw. Dlatego najpierw zamieszkała sama. Wiedziała, że przyjaciółki dziwią się temu rozwiązaniu, choć nigdy nie zadawały pytań, bo ceniły ich prywatność. Była im za to wdzięczna.
- Usa-gi! Usaaaa-GI!
Wyrwała się z zamyśleń. Spojrzała w górę i ujrzała nad sobą wściekłą twarz Rei.
- Dziękuję - powiedziała po chwili złotowłosa, przez co twarz Rei zmieniła na chwilę swój wyraz… ale tylko na chwilę.
- Nie no, ona majaczy! Usagi! Czy ty słyszysz co ja do ciebie mówię?! SUKIENKA! Gdzie jest sukienka?!?!
- ……….. Aaa… Rei… Ja, ja… całkiem zapomniałam!
- Bo zwariuję!! - krzyknęła kapłanka - Już gorzej być nie mogło… Ami….. Ami? - pytająco rozglądnęła się po pokoju.
- Poszła po suknię - oświadczyła Mako wnosząc do pokoju świeżo zaparzoną kawę.
- Przynajmniej ona jedna… - Rei resztę wymruczała pod nosem tak, aby nikt jej nie usłyszał.
Usagi uśmiechnęła się. Całość bawiła ją ogromnie. Doceniała pomoc przyjaciółek, wiedziała, że bez nich pewnie nawet nie wyszłaby dziś z tego pomieszczenia, ale nadal bawiło ją to, że są bardziej przejęte od niej.
- Usagi-chan... - była to Minako w której głosie słychać było lekką urazę na taką postawę.
- Oj Minako-chan, nie wściekaj się proszę, od teraz będę się starać, dobrze?
Rysy Miny złagodniały, skinęła głową.
- Jeżeli nie będziesz współpracować, to na pewno się spóźnimy! - odezwała się Rei - Przecież same nie wciśniemy cię w tą suknię! Musisz chociaż stanąć i podnieść ręce do góry… - kąśliwie dodała, na co Mako zaśmiała się głośno, bowiem łatwo było jej sobie wyobrazić Rei wciskającą suknię na biedną Usagi.
Wszystko to przerwała zdyszana Ami, która właśnie wbiegła do mieszkania z wyczekiwaną suknią.
...
- Wyglądasz pięknie Usagi!
Blondynka przyglądała się własnemu odbiciu w wielkim lustrze z bogato zdobioną ramą. Jej włosy lekko spływały gdzieniegdzie na ciało, a reszta upięta była w koki. Suknia, którą ponad miesiąc temu wybrała była biała jak śnieg, skromna i zarazem fantazyjna… Głęboki dekolt odsłaniał bladą skórę dziewczyny, plecy były do połowy odkryte, na szyi wiązanie w kokardkę. Nogi z przodu były odsłonięte trochę przed kolano, a tył zasłonięty niezliczoną ilością delikatnych falban. Całość była misternie wykończona koronkami. Na nadgarstku połyskiwała złota, gruba bransoleta, która była idealnym wykończeniem całości.
"Już czas" - pomyślała i wsunęła na stopy niczym nie wyróżniające się białe pantofelki.
- Już czas - tym razem powiedziała głośno.
- Tak Usagi-chan - powiedziały niemal jednocześnie szczęśliwe przyjaciółki.
...
- Mamo-chan!
Przeszył go prąd. Niezauważalnie drgnął i odwrócił się.
- Usako… - w jego głosie wyczuwała wszystko czego pragnęła - troskę, zachwyt, pragnienie, a przede wszystkim miłość. Zarumieniła się.
- Mamo-chan… - wyszeptała, a po jej porcelanowej twarzy spłynęła łza.
...
*tachiagari - początek
czwartek, 21 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Dziękuję za komentarz - dodaję cię do ulubionych :) Będe zaglądać częściej
OdpowiedzUsuńMam nadzieję ;) Na razie pracuję nad wyglądem bloga... kolejna notka zapewne za tydzień
OdpowiedzUsuńweszłam zupełnie pzrypadkiem, a tu taka niespodzianka, zapowiada się ciekawie :)
OdpowiedzUsuńrei-chan